Category Archives: Zaburzenia zachowania

AGRESJA

Niezależnie od tego, czy się z tym zgadzamy czy nie, agresja jest wpisana w arsenał naszych zachowań i reakcji. Jest materializacją uczucia złości, nienawiści, bezradności, bezsilności. O ile każde z wymieniowych uczuć zasługuje na akceptację i szacunek, o tyle forma jego ujawniania i odreagowania jaką jest agresja wymaga wyraźnego przeciwdziałania, a w przyszłości zapobiegania takim zachowaniom.

Niezależnie od wieku, zachowania agresywne są zachowaniami skierowanymi przeciwko komuś lub czemuś w celu wyrządzenia krzywdy i szkody.

 

Kierunek zachowań agresywnych bywa:

na zewnątrz – przybiera formy pobicia, uderzenia powodującego naniesienie bólu lub uszkodzenie ciała, znieważenia słowne, zabijanie i męczenie zwierząt, niszczenie przedmiotów.

do wewnątrz – skierowane przeciwko sobie, to samookaleczenia, uderzanie głową o ścianę, podłogę.

 

W zależności od formy w jakiej wyrażamy agresję możemy ją podzielić na: werbalną i niewerbalną.

Werbalna – najczęstszymi jej formami w wieku przedszkolnym są przezywanie, wyśmiewanie, skarżenie oraz aroganckie odzywanie się do wychowawcy lub rówieśników; coraz częściej ma też miejsce używanie słów obraźliwych i wulgarnych.

Niewerbalna – fizyczna – to bezpośrednie zadawanie bólu; dzieci najczęściej drapią, kopią, gryzą, rzucają się z pięściami na drugie dziecko.

Warto zauważyć, że atak rozzłoszczonego dziecka nie zawsze skierowany jest na osobę, która go wywołała. Z uwagi na pewną niewygodę-zagrożenie ze strony tejże osoby mały agresor może odreagować się na młodszym lub słabszym koledze, może kopnąć psa lub złamać roślinę itd.(agresja z przeniesieniem).

Agresja niefizyczna to bardzo rozpowszechniona forma agresji u 3-4-5-latków z uwagi na poziom rozwoju poznawczego, który jest oparty o rzeczywistość konkretno-przedmiotową . Dziecko w tym wieku, mając nie w pełni wykształcone myślenie słowno-pojęciowe, myśli obrazami i to przede wszystkim obraz jest dla niego źródłem informacji. 4-latek ma jeszcze w pamięci uśmiechniętą i troskliwą twarz matki z okresu niemowlęctwa i to ta twarz jest dla niego informacją nie zaś słowa które padają. Dlatego też przedrzeźnianie, robienie min, pokazywanie języka jest przyjmowane przez większość dzieci jako bardzo raniące i w odpowiedzi na takie zachowania nasz 4-latek może uderzyć. Dorośli są skłonni lekceważyć te uczucia i stosują kary za taką „obronę”, chociaż jawnym prowokatorem był ten kto użył „techniki” niefizycznej, np. przedrzeźniał lub robił miny. W takich sytuacjach ukarane najczęściej (przez nauczyciela, opiekuna, rodzica, itd.) zostaje dziecko, które używając agresji broni się przed tego typu atakiem, a nie to, które doprowadziło do tego konfliktu. Dlatego też jeżeli nie jest to konieczne nie ingerujmy za często w drobne konflikty, pozwólmy dzieciom samym załatwić swoje porachunki.

 

Do psychologa często są doprowadzane dzieci – nieznośne, złoszczące się z byle powodu, rzucające zabawkami lub mające problemy z zasypianiem i spokojnym snem. Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej należy sięgnąć do okresu niemowlęctwa kiedy to dziecko miało przy sobie mamę 24 godz. na dobę niezależnie od tego czy to było potrzebne czy też nie. Krzykiem, płaczem komunikowało swoje potrzeby i niezadowolenie – mama była żeby poratować. W dziecku formuje się przekonanie, że ilekroć sobie nie radzi, wołaniem, płaczem czy krzykiem może uzyskać pomoc. Kontynuacja tego typu zachowań ze strony rodziców najczęściej doprowadza do nazwanych wyżej zachowań natomiast stopniowe wycofywanie z pełnej dostępności dla dziecka i usamodzielnianie go powoduje, że uczy się ono kontrolować swoje emocje i nie dopuszcza do zachowań wymuszających.

 

Może się jednak zdarzyć, że pomimo wołania mama i tata nie pojawiają się bo albo ich nie ma, albo nie mają czasu, albo są zmęczeni zbytnim staraniem się o tzw.”godne życie na odpowiednim poziomie” (są zajęci pracą). Dziecko jest pozostawione samemu sobie. Używa metod, które będą zauważone, tak jak wtedy kiedy miało 5-10 miesięcy i potrzebowało pomocy. Tylko dzisiaj już rodzice mają troszkę inne priorytety, a dzieci zrobiły się nadspodziewanie dorosłe i nawet całusek na dobranoc to już „wstyd”.

Coraz częściej (szczególnie po weekendzie) niektóre „maluchy” wchodząc na salę szukają sobie partnera do walki. Prowokują drobne nieporozumienia dające szanse na rękoczyny, a zapytane „dlaczego? O co chodzi?” odpowiadają „nie wiem”. Praktycznie nie robią nic nadzwyczajnego tylko materializują swoje emocje, których doświadczały oglądając bajki. Oglądają te bajki za przyzwoleniem rodziców, bajki w których leje się krew i straszą koszmary horroru. Dzieci w tym wieku jak już mówiłam myślą obrazami , zapamiętują obrazy i odtwarzają te obrazy. Nie rozumieją naszych tłumaczeń, że coś jest niemożliwe, oni przecież to widzą. Nie znają również podstawowych praw fizyki i beztrosko planują skok z okna utożsamiając się z swoim ulubionym bohaterem. po prostu wprowadzają to w życie.

Żeby przeciwdziałać agresywnym zachowaniom należy poznać ich prawidłowości[1]. Należą do nich:

  • Struktura grupy – to utrwalone przekonanie, że ten kto stoi na szczycie jest uprawniony do stosowania agresji
  • Deindywidualizacja – występuje wtedy, gdy osobnik działający w dużej grupie wykazuje większą skłonność do agresji niż wtedy gdy wiadomo ,że jest sprawcą
  • Model – to mimowolne naśladowanie agresywnego zachowania z którym osoba zetknęła się w swoim otoczeniu.
  • Frustracja – źródłem frustracji doznawanej przez dzieci są kary stosowane przez rodziców.
  • Blokada – to brak możliwości zaspokojenia swoich potrzeb: blokada uznania społecznego (brak uznania, upominanie, wytykanie wad), blokada samodzielności (zakazy, ograniczania samodzielności), blokada potrzeby afiliacji (brak objawów serdeczności, oziębłość uczuciowa rodziców)
  • Zmiany chorobowe – zaburzenia nerwicowe, choroby psychiczne, choroby somatyczne

Bazując na tych prawidłowościach możemy ułożyć plan wyjścia z impasu agresji i wykorzystując zabawę pomóc dzieciom odreagować swoje emocje i bezpiecznie rozładować napięcia. Dzięki zabawie można bez wstydu i konsekwencji rozmawiać o przekleństwach, przezwiskach, przez co następuje również oswajanie dziecka z brutalną stroną rzeczywistości. Nie mamy prawa tej rzeczywistości zaczarowywać, musimy ją konkretyzować, analizować i wspólnie z dziećmi poszukiwać optymalnych rozwiązań.

W tym miejscu należy również zwrócić uwagę na te cechy środowisk rodzinnych, które sprzyjają powstawaniu zachowań agresywnych:

  • ogólnie niekorzystna atmosfera w rodzinie, będąca wynikiem impulsywności i nerwowości jej dorosłych członków;
  • duża liczba osób uczestniczących w wychowaniu dziecka;
  • brak konsekwencji w wychowaniu;
  • przewaga kar, rzadkie stosowanie pozytywnych wzmocnień (pochwał, nagród, pozytywnych komunikatów niewerbalnych jak dotyk, uśmiech, itd.), stosowanie kar za agresję.

Nie znaczy to oczywiście, że należy przejść obok zachowań agresywnych. Zanim jednak ukarzemy, pokażmy dziecku, że istnieją zasady regulujące współżycie między ludźmi i zadbajmy, aby nasze zachowanie było tego przykładem. Nauczmy tych zasad nasze dzieci, i dopiero wtedy je egzekwujmy i stosujmy kary. Kara jest skuteczna tylko wtedy, kiedy osoba karana przejawia pozytywny stosunek do osób karzących: kocha te osoby, lubi i szanuje.

 

Bogumiła Chajbos

psycholog

 

[1] Poniższe prawidłowości zostały opisane w: Skorny Z., Psychologiczna analiza agresywnego zachowania się, Warszawa 1968.

ADHD

Co to jest ADHD?, kogo ono dotyczy? Jakie są jego objawy? Czy poddaje się leczeniu? Czy jest jeszcze normą czy już patologią? Czy jest to może kolejna moda i sposób na nieradzenie sobie z zachowaniami wykraczającymi poza tzw. normę? Te i setki innych pytań mogą się zrodzić kiedy obserwujemy nadruchliwego malca, wypełniającego swoją osobą całą przestrzeń i absorbującego naszą uwagę 24 godziny na dobę.

 

ADHD – /Attention Deficit Hyperactivity Disorder – /zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi/ jest to zaburzenie neurologiczne, którego charakterystyczną cechą jest duża łatwość rozpraszania uwagi, impulsywność, skłonność do sytuacji pełnych wrażeń z jednoczesną niską tolerancją na nudę, monotonność i frustrację.

Jak podają amerykańskie statystyki praktycznie w każdej klasie amerykańskiej jest jedno dziecko z ADHD. Korzystając z własnego doświadczenia zawodowego mogę wysunąć przypuszczenie, że owa statystyka sprawdza się i u nas w Polsce.

 

Jakie zachowania powinny skłaniać do uważnej obserwacji?

Jako niemowlęta, dzieci z ADHD nie lubią zostawać same, są bardzo aktywne, towarzyskie i entuzjastyczne, trudno przed nimi cokolwiek schować, są jak żywe srebro, ale również bardzo przeszkadzają w grupie. Ich żywotność jest wprost proporcjonalna do wyczerpania rodziców i opiekunów, które pojawia się jako efekt nieskutecznych prób opanowania tego żywiołu. Lata nauki szkolnej zdominowane są skargami typu: pomimo ciągłych uwag nie uważa na lekcji, ciągle przeszkadza, chociaż sprawia wrażenie, że tego nie chce; ma trudności w nawiązaniu kontaktów koleżeńskich; jest niewątpliwie inteligentny, a ciągle sprawia wrażenie nieobecnego. Uwagi nauczycieli stają się coraz ostrzejsze i bardziej moralizatorskie.

 

Czy istnieje wyraźna granica między tzw. normą , a ADHD?

Nie ma takiej granicy. Najlepszą metodą jest tutaj rzetelna obserwacja zachowań dziecka przez rodzica i nauczyciela. Bardzo często bagatelizujemy zbytnią ruchliwość, skłonność do ekstremalnych, „nieodpowiedzialnych” zachowań , czy na odwrót tendencje do „zawieszania się” kładąc to na karb żywej natury dziecka. Tylko poprzez porównanie z grupą rówieśników możemy dostrzec na ile jest ono bardziej roztargnione, wymagające zewnętrznej kontroli, impulsywne i niespokojne. Warto wyjaśnić, że pod określeniem impulsywności w tym konkretnym kontekście rozumiemy zachowanie charakteryzujące się tym, że takie dziecko często przerywa wypowiedzi innych, odpowiada nie doczekawszy końca pytania, bez udzielenia głosu mówi o tym co go aktualnie interesuje, przeskakuje z tematu na temat itd. Ważne jest, aby obserwowane zachowania nie były wynikiem innych widocznych przyczyn takich jak: rozpad rodziny, nieprawidłowości w funkcjonowaniu tarczycy, uzależnienie od substancji psychoaktywnych / niektórych leków i narkotyków/, depresja. Jeżeli żaden z tych czynników nie występuje, wtedy bardzo prawdopodobne jest, że mamy do czynienia z ADHD.

 

Gdzie możemy się zgłosić z naszymi obserwacjami i powstałymi na ich bazie wątpliwościami?

Odpowiednim miejscem będzie Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna. Jest to miejsce, w którym możemy zweryfikować nasze podejrzenia i wątpliwości z rzetelną i profesjonalną informacją na temat ADHD. Nie znaczy to jednak, że od razu zostanie postawiona diagnoza i problem niejako zostanie rozwiązany. Prawidłowa diagnoza bywa „stawiana” w przeciągu kilku tygodni, niekiedy miesięcy. Postawienie prawidłowej diagnozy wymaga takich czynności jak obserwacja zachowań dziecka w domu rodzinnym, szkole, innym środowisku rówieśniczym.

W przypadku ADHD bardzo łatwo popełnić dwa klasyczne błędy: nierozpoznanie ADHD /wówczas dziecko jest na prostej drodze do zachowań konfliktowych, agresywnych, popadania w coraz to większe trudności w nauce/ oraz zbyt pochopne stawianie tej diagnozy. Dlatego też ADHD powinien diagnozować doświadczony specjalista mający długoletni staż w pracy z ADHD.

 

Czy istnieją testy wykrywające ADHD?

Nie ma takiego 100% testu czy metody. Wiele badań wskazuje na genetyczne uwarunkowania tego zaburzenia. W 50% przypadków rodzice dzieci, u których zdiagnozowano ADHD byli również obarczeni tym zaburzeniem. Z ADHD się nie wyrasta, ADHD nie poddaje się całkowitemu wyleczeniu. Wczesna, wielokierunkowa terapia połączona z dobrze dobranym leczeniem farmakologicznym mogą zdecydowanie ułatwić radzenie sobie z tą przypadłością. Pocieszeniem dla wszystkich zdiagnozowanych i nie zdiagnozowanych niech będzie fakt, że są w towarzystwie takich sław jak; Albert Einstein, Bernard Shaw, Thomas Edison, Abraham Lincoln czy Dustin Hoffman..

 

Drodzy rodzice, wychowawcy, opiekunowie i nauczyciele. Dziecko z ADHD, to niewątpliwie wielkie wyzwanie wychowawcze i dydaktyczne, lecz również niebywałe bogactwo utajonego intelektu i inteligencji emocjonalnej. Każde z nich ma w sobie „to coś”, ten niezaprzeczalnie wielki potencjał. Przytoczone wyżej nazwiska są dowodem na możliwość osiągnięcia sukcesu nawet będąc nie zdiagnozowanym. Istnieje jednak jeszcze dłuższa lista osób, którym w szkole złamano osobowość i dlatego nigdy nie miały szansy, by rozwinąć swoje możliwości.

Jeżeli żyjecie obok takiego dziecka otwórzcie je na siebie, dając mu swoje wsparcie, rozumienie i akceptację.

 

Bogumiła Chajbos

psycholog